„Przegląd klasyków gier” – Gothic 1

gothic 1

Pamiętam, gdy jako młody chłopak kupiłem gazetę, do której dołączony był pierwszy Gothic. Miałem do wyboru właśnie ten egzemplarz lub inny z Delta Force 2. Tak dobrego wyboru nie dokonałem później ani razu. Po zainstalowaniu gry, od razu przystąpiłem do rozgrywki i urzekła mnie od samego początku. Nie zwracałem uwagi na toporne sterowanie i po szybkim nauczeniu się chodzenia, ruszyłem na podbój świata.

Po krótkim wstępie i poznaniu Diego, świat zyskuje z każdą minutą gry. Do dzisiaj w pamięci mam widok, gdy z daleka ujrzałem Stary Obóz i otaczającą go okolicę. W czasach, gdy grafika nie miała większego znaczenia, ogrom świata przyprawiał mnie o szybsze bicie serca. Wcześniej nie spotkałem się z tak intrygującym, otwartym i lekko mrocznym światem gry.

Ach te momenty…

Momentów, które zapadły mi w pamięć było oczywiście dużo więcej ale jednym z „najmocniejszych” był ten, gdy zapadał zmrok a ja, przechadzając się po Starym Obozie podziwiałem jak świat żyje – mieszkańcy wchodzili do swoich domków, na ulicach pozostawała pustka i rozmowy milkły. Wcześniej nie dane mi było spotkać się z tak realistycznym światem gry. Wszystkie zachowania mieszkańców sprawiały wrażenie, że wioska żyje swoim życiem a Ty jesteś tylko jej drobnym elementem. Wychodząc z miasta pozostawało wrażenie, że pomimo Twojej nieobecności, Gothicowe postacie będą dalej przeżywały swój dzień.

Z biegiem czasu fabuła nabierała rozpędu. Kluczowym momentem rozgrywki był ten, w którym musiałem zdecydować się na wybór któregoś z obozów. DO tej pory wykonywało się jedynie małoznaczące zadania z cyklu „podaj, przynieś, pozamiataj”. Gdy osiągnęło się pewien poziom doświadczenia, możliwe stało się dołączenie do wybranego obozu i wykonanie dla niego zadania, po którym stawało się jego członkiem.

Gothic 1 – wybór obozu

Gdy grałem po raz pierwszy, wybór padł na Obóz na bagnie, a to ze względu na (według mnie) najlepszy wygląd Strażników Świątynnych. Ich zbroje i dwuręczne miecze zawsze podobały mi się najbardziej. Oczywiście, po przechodzeniu gry kolejny raz, wybrałem także inne obozy ale nie wzbudziły we mnie aż takich odczuć jak ten „pierwszy raz”.

Po dołączeniu do obozu, pojawiły się okazje do wykonywania ważniejszych zadań. Co ciekawe, niezależnie od wybranego obozu, zadania w dalszej części nie różniły się od siebie. Z biegiem czasu, misje były trudniejsze i miały w sobie coraz większy element magiczny. Kolejnym ważnym momentem w grze (a było ich niemało) był ten, w którym dowiedziałem się o istnieniu orków. Do tej pory wydawało mi się, że jest to świat surowy, lekko magiczny ale typowo „ludzki”. Tutaj jednak do gry wszedł pierwiastek fantasy i poznałem świat orków. Początkowo uważani byli za bezmózgie stworzenia, lecz z czasem poznawałem ich drugie oblicze – nieco bardziej inteligentne.

No tak… bariera!

Oczywiście przez cały czas, naszym kluczowym zadaniem było uwolnienie się z klatki stworzonej pod magiczną barierą. Bieg wydarzeń zaprowadził bohatera do świata i podziemi orków, którzy wychwalali bóstwo, zakłócające barierę. W całą historię wmieszał nas oczywiście Xardas, który był niesamowicie tajemniczą postacią przez całą serię gier.

Świat Gothica pochłonął mnie i został w moim sercu do dziś. Do dnia dzisiejszego nie znalazłem tytułu, który wciągnąłby mnie tak  w swój klimat. Risen był oczywiście dobrą grą, ale „to nie było to”. Nie poczułem tego czegoś, co uwiodło mnie w przypadku Gothica. Mam nadzieję, że jeszcze będzie dane mi cieszyć się jakąś grą tak samo jak w przypadku Gothica.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *